Znam już na pamięć In Utero i Nevermind, czasami już niedobrze mi się robi od słuchania po raz kolejny piosenek z tych płyt, ale nigdy nie przesłuchałem Bleach. Wielki błąd za który powinien się wstydzić, bo płyta stoi na wysokim, dużo mniej komercyjnym poziomie, a do tego kipi od niej energią i bez wątpienia jest to najostrzejszy album grupy.

Kto tu góruje? Otóż kiedy słucha się płyty Bleach ma się wrażenie, że każdy wnosi do niej tyle samo, wokal, gitara elektryczna, bas i perkusja dają z siebie tyle ile mogą, nikt nie jest tu całkowitym liderem i nikt nie jest też nieliczącym się uzupełniem. Nirvana jest legendą muzyki, ale stała się nią kiedy wszystko kręciło się wokół Kurta Cobaina i wszystko inne było podkładem dla wokalu i gitary, a ciekaw jestem czy gdyby ich styl się nie zmienił, to czy osiągnęli by tyle. Raczej nie – i tu widać niesprawiedliwość, bo w niczym nie ustępuje to późniejszemu stylowi grupy.
Chad Channing, perkusista Nirvany z tamtego okresu zdaje się nie umieć wielu technik, za to daje z siebie tak wiele, że przejścia u niego są częściej niż podstawowe melodie. Warto zajrzeć na wikipedie i przeczytać notkę o nim, bo jest krótka i ciekawa ;p . To był również najlepszy okres dla basisty Krista Novoselica w jego karierze, bo może nie był wtedy tak znany, ale grał dużo więcej, pokazywał dużo więcej i liczył się tak jak każdy inny członek zespołu. Stopniowo jego rola w zespole zanikała na rzecz płytszych i prostszych rytmów, ale w przeciwieństwie do Chada Channinga, ten był z Kurtem do końca, byli również dobrymi kolegami.

Płyta ma charakter brudnego i szorstkiego grundge z ostrym basowym brzmieniem, tak więc jest to najostrzejszy album Nirvany. Może właśnie dlatego tak bardzo przypadł mi do gustu. Nie jest to tak luźne i równe brzmienie jak w przypadku następnych płyt, tu cały czas muzycy pokazują pazur i dajął nam chaos.
Ale co pokazała na płycie twarz zespołu, Kurt Cobain? Otóż pokazał się od najlepszej strony, ale o tym że jego głos jest niesamowity nie trzeba pisać. Za to tutaj jest najwięcej tego co w jego grze na gitarze zawsze było dużo, czyli nieczystego brzmienia, przeciążenia dźwięku i zabawy efektami. Bez wątpienia ciężko tu o melodie na kanale clean (bez przesteru), może Kurt nie lubił się wtedy z footswitchem :] , ale bardziej prawdopodobne jest to, że zwyczajnie chciał nadać taki styl krążkowi. I to mi się podoba.
Jedyną piosenką, którą kojarzyłem wcześniej było About a Girl która jest równie dobra jak cała reszta. Ciężko jest tutaj wypisać najlepsze piosenki, bo wszystkie są bardzo dobre, ale ciężko jest mi wybrać coś wielkiego. Piękną melodię ma Big Cheese, Blew oraz wspomniane wcześniej About a Girl oraz, ale pewnie innego dnia wymieniłbym inne, więc idealną pomocą w szybkim poznaniu najciekawszych nut nie jestem.

Co do tego jak się piosenki gra, to szczerze polecam zainteresować się płytą młodym zespołom o schemacie gitara, bas, perkusja i ewentualnie wokal, bo nie jest to trudne, nie jest schematyczne i brzmi świetnie, nawet jeśli nie ma się za sobą wielu lat praktyki.
Polecam ją do grania, ale przede wszystkim polecam ją do odsłuchania. Sprawia świetne wrażenie zapierwszym słuchaniem i sprawia równie dobre wrażenie kiedy już znamy ją dobrze, jednak zaliczam ją do kategorii „warto posłuchać”, bo „posłuchaj koniecznie” byłoby nadużyciem i zwrot ten straciłby na wartości. Więc naprawdę warto ją posłuchać, ale przede wszystkim radzę ją potraktować jako alternatywę, a nie konkurencje do innych płyt zespołu. Wyjątkowo ciężko je uczciwie porównać, naprawdę
.
01- Blew
02- Floyd the barber
03- About a girl
04- School
05- Love Buzz
06- Paper cuts
07- Negative creep
08- Scoff
09- Swap meet
10- Mr. Moustache
11- Sifting
12- Big cheese
13- Downer

Kocham Karta, chociaż nie żyje:-(
Poznałam jego muzykę i jego osobe niedawno i choć mam 12 lat to jest to dlamnie najleprzy zespół.
Klaudia
Przez: Anonymous w 25 marzec 2009
o 17:25
Droga Klaudio ;D
Pozdrawiam autora bloga
Po pierwsze naucz się pisać poprawnie
Po drugie czy rozumiesz tekst chociaż jednej jego piosenki ?
Nie żebym się czepiał ;D
A odnoście Bleach – album całkiem mi się podoba , ale wolę kompilację Incesticide oraz płytę Sliver: The Best Of The Box z demówkami
Przez: Anonymous w 7 czerwiec 2009
o 17:19